środa, 20 czerwca 2012

cztery

Wyszłam z samochodu i wzięłam tylko jeden karton z najważniejszymi rzeczami. Miły pan ( nie wiem kto to jest ) poprowadził mnie do drzwi. Złapałam za klamkę i na kogoś wpadłam.
- Czekaj pomogę Ci. - wyprostowałam się czekając jak ten ktoś poda mi karton.
- Dzięki.  - uśmiechnęłam się. - Czy ty jesteś..
- Tak Harry Styles. - powiedział z zafascynowaniem.
- Starym właścicielem tego domu.. - uśmiechnęłam się.
- Tak, to też. Może Ci pomóc?
- Pewnie, zaprowadzisz mnie do mojego pokoju ? - uśmiechnęłam się.
Usłyszałam jak tylko gdzieś idzie. - To jak? - odezwałam się.
- No chodź ! - krzyknął z drugiego końca pokoju.
Wyjęłam laske i zaczęłam iść za jego cieniem. W końcu gdzieś doszłam, znowu na górze. Czy w każdym domu są schody?
- Podoba Ci się? - powiedział. No co ja miałam powiedzieć? Pewnie nie wiedział że jestem niewidoma.. Westchnęłam i pokiwałam głową na tak. - Scooter zaraz Ci przyniesie reszte rzeczy. A ja już ide. Pa. - poszedł. No chciałam zostać sama. Zaczęłam rozpakowywać ramki i inne takie. Pokój był już chyba umeblowany, bo nie stawiałam za dużo niczego. Rozpakowałam swoje rzeczy. Mam nadzieję że dobrze. Po dwugodzinnym rozpakowaniu ktoś pukał do moich drzwi.
- Proszę ! - krzyknęłam, no nie że krzyknęłam, tylko powiedziałam głośno.
- Pomóc Ci w czymś? - usłyszałam.. Mike'a.
- Nie, poradziłam sobie. - uśmiechnęłam się.
- Jutro masz casting.. No wiesz X...
- Wiem, wiem. - przerwałam mu.
- Chodź zjesz z nami kolację. - złapał mnie i poszliśmy w stronę.. Kuchni?
- Jak to z nami? - odwróciłam wzrok na niego.
- Ja, ty i One Direc..
- Jejku, boję się. Już dzisiaj poznałam Harrego. Ale on nawet nie wie że jestem niewidoma. - zrobiłam dziwny grymas na twarzy.
- Będzie dobrze. - przytulił się do mnie. Poprawiłam okulary i weszliśmy do kuchni. - Cześć. - powiedziałam nieśmiało.
Usiadłam na jednym z wolnych miejsc i się uśmiechnęłam. - Jestem Hayley.
- Niall, Liam, Louis, Zayn, Harry.- powiedział Mike.
- Słyszałem że idziesz jutro do X-Factor. - szepnął ktoś do mnie.
- Niall? - zapytałam.
- Tak. - odpowiedział.
- Przepraszam, ale ja jestem niewidoma i nie za bardzo rozpoznaje głosy. - uśmiechnęłam się.
- Mike nie mówiłeś że Hayley jest niewidoma.- usłyszałam czyjś głos.
- Harry, nie rozmawiajmy o tym. Jest niewidoma, niestety. Trudno.. Niedługo będzie miała operację, trzymajcie kciuki żeby się udała. Ale proszę nie rozmawiajmy o tym. - powiedział.
Zaczęłam jeść kolację..
Perspektywa Niall'a:
Nie chciałem jej uwierzyć. Ona niewidoma? Tak jasne.. No to wyjaśniało ciemne okulary i to że co chwile trzeba jej coś podać. 
- Współczuję Ci. - powiedziałem do niej. - Może chcesz się gdzieś ze mną przejść? - powiedziałem z nadzieją.
Odwróciła w moją stronę wzrok i powiedziała. : - Przepraszam, ale jestem zbyt zmęczona. Ta cała podróż... No wiesz.. - uśmiechnęła się.
Po skończonej kolacji wróciliśmy do domu.
- Ładna jest, ale wielka szkoda że jest niewidoma. - odezwałem się siadając w salonie i otwierając paczkę chipsów.
- Zamierzam się z nią umówić. - uśmiechnął się Malik.
- Nie, ty raczej byś ją bardziej skrzywdził. Ja się z nią umówię. Wpadła mi w oko i jest w moim guście. - spojrzałem na niego, a on zrobił wścibską minę.
Perspektywa Hayley :
Zrobiłam sobie długi prysznic, wchodząc do pokoju, przewróciłam się na czymś.
- Nic Ci się nie stało? - usłyszałam krzyk Mike'a z dołu.
- Nie ! - krzyknęłam. Wzięłam z ziemi zgubę i weszłam do pokoju. Położyłam to na biurko i się położyłam.
- Ej! Obudź się. - poczułam jak ktoś mną szarpie.
- Co się dzieje ? - ziewnęłam.
- Za godzinę zaczynają się castingi. - krzyknął Mike.
Wstałam z łóżka i poszłam do łazienki zrobiłam poranną toaletę, a potem przebrałam się w to.
- Zjedz coś zanim wyjdziesz. - podszedł do mnie Mike.
- Ale gdzie jest łazienka? No i chyba nie myślisz że " pójdę " .
Złapał mnie za rękę i zaprowadził do kuchni. Zrobił mi płatki i je zjadłam. Jak jakieś małe dziecko. Płatki. haah. 
- Już jestem, możemy jechać. - usłyszałam czyjś głos.
- Kto to ? - zapytałam.
- Zayn. - złapał mnie za rękę i wyszliśmy.
Jechaliśmy w ciszy. - Palisz ? - odezwał się. 
- Nie. Ale chcesz to pal. - powiedziałam bez namysłu.
Weszliśmy do budynku w którym miał odbyć się casting. 
Siedziałam już ze swoim numerkiem czekając na moją kolej.
- Jestem ! - usłyszałam kogoś.
- Niall? 
- Tak, życzę powodzenia. - przytulił mnie.
Uśmiechnęłam się i.. przyszła chwila na mnie..

Podoba się wam ? Mi bardzo ;D Znowu xD.
TO jest jej pokój.
Czytasz- Komentujesz

piątek, 15 czerwca 2012

trzy.

Jutro miał być koniec roku szkolnego. Fajnie. Koniec szkoły. Ale co po niej ? Na studia nie pójdę, no nie puszczą mnie niewidomą.. - westchnęłam. Ale da się z tym żyć. Przygotowałam się  do X-Factor. Blair też szła więc nie byłam sama.
Usiadłam przy biurku i włączyłam laptopa. Postanowiłam sobie założyć twitter'a. Z laptopem dawałam sobie radę, pisać, czytać no nie ja tylko komputer czytał. No dawałam.. Po założeniu od razu kliknęłam " follow  " u dziewczyn i moich idoli. Nigdy nie zakładałam twittera, bo.. Bo bym nie wchodziła. Ale coś mnie ciągnęło do tego świata.
Na drugi dzień rano do szkoły poszłam z Margą. No i zakończenie ..

Perspektywa Niall'a:
Siedzieliśmy w studiu czekając na naszego menagera technicznego. Ja jadłem, Malik .. stylizacja, Payne bawił się zabawkami z Toy Story, a Larry siedzieli i się obściskiwali. Kolejny, zabawny dzień.
- Dacie mi te lizaki czy będziecie je marnować ? - krzyknąłem do Larrego bo siedzieli i jakby przyglądali się tym lizakom. Głodny zje..
- Cześć chłopcy. - przyszedł Mike. - Mam do was sprawę, mogę na was liczyć?
- Na mnie możesz. - usłyszałem Liam'a.
- No na mnie też, ale jak poprawie włosy. - spojrzałem na Zayn'a. - Już. - uśmiechnął się.
- Wchodzę. - powiedziałem liżąc drugiego lizaka.
- Pierwszego lipca przyjeżdża tu moja siostra, oprowadzicie ją i ogólnie przyjmiecie ją do swojego grona. Niedługo będzie przechodzić bardzo ważną operację.. Więc. No więc bądźcie dla niej mili.
- A ładna jest ? - usłyszałem Harrego.
- Ta, ty tylko myślisz o podrywie. - rzuciłem w niego pustymi papierkami po lizakach.
Mike mieszka w naszym starym domu, my kupiliśmy nowy. Co prawda, kartony tam jeszcze stoją. Ale do przyjazdu jego siostry, na razie tam zostaną.

Perspektywa Hayley:
Siedziałam już w piżamie na łóżku z laptopem. Włączyłam facebook'a i twitter'a.
" @HayleyBeth oo. Widzę że stać Cię na internet haha. " - Ashley.. Już mnie znalazła.
" @missesAshley @HayleyBeth weź się zołzo opanuj, zajęcia nie masz ? Tylko dręczysz innych?"- haah Margaret. Wie co napisać. Nazbierało się trochę followersów.. Żyje się dalej.
Jeanette pierwszego jedzie ze mną do Londynu, podwiozę ją. Jutro pakować się i z samego rana wyruszamy. Nadal nie wiem gdzie, skąd itp. jaki dom mamy.. Chodzi mi głównie o dom. Czy nie kupił jakiegoś za dwa grosze z pokojem, kuchnią i łazienką.. Żyj dalej !
Na drugi dzień obudziłam się o dziesiątej. Zrobiłam poranną toaletę i z dziadkami zjadłam ostatnie śniadanie, jutro wyjazd z rana więc nie zdążę zjeść. Po jedzeniu poszłam na górę, babcia pomogła mi się pakować, sama bym sobie nie poradziła.
Zleciało trochę, kartony, ubrania. Wszystko. Chciałabym zobaczyć teraz mój pokój. Jak on wygląda. Tylko że to nie możliwe. - zrobiłam się smutna - teraz opuszczać dom w którym nauczyłam się żyć jako niewidoma..
- Już wszystko? - zapytałam. Była już 20.
- Tak, chy.. Nie.. Jest jeszcze jeden karton pod łóżkiem. - otworzyłam buzię ze zdziwienia. Pamiątki, rodzice, zdjęcia, przyjaciele..
- Daj mi, to tez zabiorę - uśmiechnęłam się. Wzięłam w ręce i powoli kierując się do kartonów, położyłam je.
             Pierwszy Lipca. Dzisiaj mam jechać do Londynu, boję się. Usiadłam na łóżku przeczesując swoje za falowane włosy. Wstałam wzięłam ubrania i poszłam do łazienki, zrobiłam sobie krótki prysznic i zrobiłam poranną toaletę.
- Hej. - usłyszałam Blair. - przyszłyśmy się z wami pożegnać.
- Jean już jest ? - zapytałam.
- Tak, jestem.Jesteśmy wszystkie.- weszłyśmy do mojego pokoju i usiadłyśmy.
- Będzie mi was brakować, ale są wakacje. Mam nadzieję że do mnie wpadniecie. - uśmiechnęłam się do nich, po czym je przytuliłam.
- Tyle lat spędzonych razem, teraz rozłąka. - powiedziała Margaret.
- Cicho ! Bo się popłaczę. - powiedziała głośno Blair.
- Ja już płaczę. - tak, płakałam.
Pogadałyśmy godzinę, powspominałyśmy i .. przyjechał samochód. Nadszedł czas rozłąki.
- Ty jesteś Hayley? - odezwał się jakiś koleś.
- To jest Hayley, ja jestem Jeanette.
- Okej. - pomógł nam spakować rzeczy i wsiadłyśmy do samochodu.
Wyjeżdżałyśmy machając przed okna do dziewczyn.
- Będzie mi ich brakować, tyle lat.. - uśmiechnęłam się na wspomnienia i popłakałam się.
- Przeżyjemy. - przytuliła mnie Jean.
A jak ja poznałam dziewczyny ? Zacznijmy od Margaret :
" Byłam na placu zabaw, gdy spadłam z huśtawki. Miałam wtedy piętnaście lat, no ale rady sobie jeszcze nie dawałam .. Trzy lata po tym wypadku. Szukałam swojej laski, wtedy podeszła do mnie Margaret, przywitała się i pomogła mi. Zaprowadziła mnie do domu i tak jakoś.. "
Blair :
" Siedziałyśmy razem na lekcji muzyki, poprosiła o ołówek, tak się poznałyśmy. Rozmawiałyśmy i tak dalej.. Ona znała już Margaret i spotykałyśmy sie wszystkie."
Jeanette znałam już od małego. Tutaj dużo nie opowiadać..
Po paru godzinach dojechaliśmy do Londynu, najpierw zawieźliśmy Jean i znowu.. Rozłąka, lecz i tak się będziemy spotykać. Potem pojechaliśmy do nowego domu..

Długo mnie tutaj nie było. Jak się podoba rozdział?
Mi jakoś.. Bardzo ! Długi i .. I fajny.
Liczę na komentarze. xx

wtorek, 5 czerwca 2012

dwa

Włączyłam swój zegarek żeby wiedzieć która godzina.
- 18:43 - powiedział głos w zegarku. - Trzeba zejść na dół. - powiedziałam do siebie. Powoli wstałam i wyszłam z pokoju. Złapałam się barierki żeby nie spaść i krok po kroku schodziłam na dół. W końcu na dole pokierowałam się w lewo - do salonu gdzie pewnie siedział Mike. Lecz niestety przewróciłam się o coś. - Ałć. - wybełkotałam. Wielkie przejście do salonu, a ktoś coś postawił na środku. Wiedzą że ludzie mogą się pozabijać.
- Jezu ! Nic Ci nie jest ? - usłyszałam zakłopotaną babcię.
- Nie, już wstaje. - uśmiechnęłam się, chyba do siebie. Weszłam do salonu - Mike? - powiedziałam tak by mógł mnie usłyszeć. Oczywiście jak tu tu jest.
- Tak ? - złapał mnie za rękę i poprowadził mnie do kanapy na której usiedliśmy. - Kiedy wyjeżdżamy ? - zapytałam go.
- Ja wyjeżdżam do Londynu jutro, ty w trakcie wakacji, pierwszego lipca. - powiedział z zachwytem.
- Uśmiechasz się? - spytałam patrząc na niego, miałam okulary więc nie wiem czy dobrze patrzałam. Ale cień wskazywał mi dobrą osobę.
- Tak - westchnął.
- Czyli że zależy Ci na tej pracy. Powiedz.. Jaka praca? - oparłam się o kanapę, patrząc w przestrzeń.
- Będę jednym z menagerów technicznych.. - zamyślił się - Czy jakoś tak.
- A kogo ? - uśmiechnęłam się.
- One Direction. - złapał mnie za rękę. Ścisnęłam ją. Jejku czy to znaczy że ich poznam i zo... Nie.. Nie zobaczę ich.. Posmutniałam. - Coś się stało? - zapytał mnie.
- Nie, Jean jedzie na studia do Londynu. Więc nie będę sama. Ale najgorsze jest to że ja nigdzie się nie dostałam.
- Chciałaś się zgłosić do X-Factor.. Masz jeszcze takie plany?
- Tak ! Tak ! Właśnie, pójdę trzeciego lipca na casting w Londynie. -  uśmiechnęłam się. - Idę do pokoju. Dobranoc.
             Była już długa przerwa, chodziłam korytarzem w ta i we wte. Razem z laską chciałam dojść do szafki, lecz ktoś zastawił mi drogę.
- O, kogo my tu mamy ślepą .. - zadrwiła .. Prawdopodobnie Ashley.
- Czego chcesz ? - powiedziałam, ale w oczach miałam łzy. Jestem ślepa, ale taki los..
- Słyszałam że wybierasz się do Londynu i twój brat.. - tak nawijała coś, ale wiedziałam że chodzi jej tylko o mojego brata.
- Przepuść mnie. - próbowałam ją jakoś ominąć, ale ona zwaliła moje książki i laskę.
- Tak, ty na pewno udajesz że jesteś niewidoma !  - zadrwiła i rzuciła na ziemię moje okulary. W tym momencie się rozkleiłam.
- Co się tutaj dzieje ? Hayley czy ona Ci dokucza? - podszedł jakiś nauczyciel.
- Nie, ja się z nią tylko przyjaźnię. Ślepi są niezdarami i tyle.. - odpowiedziała Ashley i poszła przed siebie uderzając mnie barkiem w bark.
- Hayley. - nauczyciel złapał mnie za ramie. - Będzie dobrze, nie daj sobą tak pomiatać. - po tym poszedł.
Kucnęłam i zaczęłam zbierać książki.
- Ona znowu to zrobiła? - usłyszałam głos Blair. - Pomogę Ci.
- No nie mówcie.. - usłyszałam Margę i Jean równocześnie.
- Tak, ta wredna suka znowu się mnie uczepiła. - przetarłam łzy i oparłam się o szafkę. - Mam dość. - zakryłam twarz rękoma i zaczęłam płakać.
- Przestań ! To nie jest warte łez ! - złapała mnie za ramię Margaret i mnie przytuliła.
- Ale to boli, dużo razy już mnie upokorzono w taki sposób.. I inny. Ale jeszcze się nie przyzwyczaiłam. - otarłam łzy i wstałam.
- Dasz sobie z tym radę.. W końcu się przeprowadzasz do Londynu. - prawdopodobnie Jean się uśmiechnęła.
- Co ? - powiedziały równocześnie Blair i Marga. Blair oddała mi książki, po czym je włożyłam do torby. Okulary się na szczęście nie stłukły, założyłam je i wzięłam laskę.
- Porozmawiamy o tym później? - powiedziałam. - O szesnastej na sali artystycznej. - uśmiechnęłam się i poszłam przed siebie na lekcje.
                  Dziesięć minut przed szesnastą.. Siedziałam na wielkiej sali, czy jak to tam nazwać. No ze sceną. Nom więc siedziałam i myślałam jaką piosenkę zaśpiewać. Wysłuchiwałam swoją playlistę ( telefon podłączony do DVD ) i szukałam czegoś odpowiedniego. Leciało akurat " Fix A Heart ". Wczułam się, zamknęłam oczy i..
- Pasuje do Ciebie ta piosenka. - usłyszałam Margę.
- Tak, powinnaś ją zaśpiewać w X-Factor. - dodała Jean.
- Posłuchaj te trzy boginie, one mają racje. - uśmiechnęłam się gdy to usłyszałam. Czyli Blair.
- Macie rację. Ale Demi jest w jury, jeszcze pomyśli że się do niej przymilam.. - skrzywiłam się.
- Dobra porozmawiajmy o wyjeździe. - usiadły koło mnie dziewczyny. Tak stwierdzam.
- Mike dostał pracę w Londynie, lepiej zarabia i chyba dużo bo ma być menagerem technicznym One Direction, no i ta..
- Co ? One Direction ? - Margaret zaczęła piszczeć i usłyszałam jakieś dudnienia.
- To Blair i Marga skaczą z podniety - szepnęła Jean.
- Hahah. No dobra. I tak zarobi szybciej na moją operację, może szybciej będę widzieć i jeszcze uda mi się coś osiągnąć w życiu. - uśmiechnęłam się na samą końcówkę.
Dziewczyny to zrozumiały i pomogły mi w próbie. Posiedziałyśmy tak do dwudziestej, śmiejąc się i gadając.
- Wiesz co? Też pójdę do X-Factor. - przytuliła mnie Blair - Ja zaśpiewam Superhero, tą co napisała Marga. - pewnie się  uśmiechnęła bo mówiła z wielkim podekscytowaniem.
W domu byłam o godzinie 21, dziewczyny mnie odprowadziły i pożegnały się z Mike'iem który miał już wyjeżdżać. Ja zrobiłam to samo, a potem się umyłam i poszłam spać.

Za każdym razem jak pisze rozdział na tego bloga, boję się że się pomylę i zrobię czegoś opis.
Dziękuje za te miłe słowa w poprzednim rozdziale, naprawdę łzy w oczach miałam.
Mam nadzieję że szybko uzbieram tutaj 8 komentarzy, a może i więcej.
Nie obiecuję że szybko pojawi się tutaj rozdział


czytasz - komentujesz

poniedziałek, 4 czerwca 2012

jeden

Obudziłam się rano, pewnie siódma jak codziennie. Usiadłam na łóżko i podparłam się rękoma. Początek tygodnia.. Czwarty czerwca, co prawda niedługo wakacje, no ale.. No ale jakoś trzeba żyć z tym codziennie, z tym..
- Skyler, kici, kici. - poczułam  jak mój kot wskakuje na moje łóżko.Zaczęłam go głaskać. Nie żebym nic nie widziała, widziałam tylko cienie, nic więcej. Więc jeszcze dało się z tym żyć. Wstałam i zrobiłam parę kroków w prawo, później znowu w prawo i byłam na balkonie. - Ciepło. - powiedziałam do siebie.
Podeszłam do szafki i otworzyłam ją. Wiedziałam gdzie co i jak, bo rzeczy miałam poukładane i dopasowane przez moją przyjaciółkę Jean. Wzięłam jedną kupkę i poszłam do łazienki. Zrobiłam sobie szybki prysznic, a po nim przebrałam się w świeżo wyciągnięte ciuchy. Zrobiłam poranną toaletę i wyszłam z łazienki. Weszłam jeszcze do pokoju, rozczesałam rozpuszczone włosy i założyłam swoje czarne okulary. Złapałam plecak i laskę. Na szczęście była rozkładana więc mogłam ją włożyć do kieszeni, niewygodnie bo wystawała, ale jakoś.
Doszłam do kuchni i usiadłam przy stole. Babcia i dziadzio już siedzieli i jedli śniadanie, dosiadłam się do nich, lekko uśmiechnęłam i zaczęłam jeść swoje płatki.
- Gdzie jest Mike ? - zapytałam. Mój brat, zawsze mnie zawoził do szkoły. Dojść sama.. Nie dojdę.
- Na dworze. - powiedziała babcia. Dokończyłam płatki i zwinęłam się, żegnając dziadków. Wyszłam na zewnątrz.
- Uważaj ! - usłyszałam jak ktoś krzyczy. Rozejrzałam się dookoła, szukając jakiegoś cienia.. - Chodź. - złapał mnie za rękę i przeprowadził. - Wywaliłabyś się przez rower. - zaśmiał się. Ale co w tym było śmiesznego?. Jechaliśmy w ciszy. Chciałam jak najszybciej być w szkole. Po piętnastu minutach dojechaliśmy.
- Do zobaczenia później. - uśmiechnęłam się lekko. Wyszłam i tylko od razu poczułam jak z obu stron łapią mnie dziewczyny.
- Jean ? Margaret? Blair? - zapytałam.
- Tak. A kto inny ? - powiedziała z rozbawieniem Blair.
- A ja wiem ? Seryjny zabójca. - uśmiechnęłam się. Poczułam że weszłyśmy do szkoły. Ja i Jean miałyśmy te same lekcje bo byliśmy podzieleni. Jestem o rok młodsza od nich, bo poszłam wcześniej do szkoły.
- Marinowej dzisiaj nie ma i nie będzie fizy ! - usłyszałam radosną Jean.
- Nie ciesz się tak bo zastępstwo dadzą. - pokazałam jej język.
- O.. O tym nie pomyślałam. A już rozgadałam całej szkole. - cała Jeanette.
- W-F mamy wspólny. - powiedziała Margą - No wiesz, Hayley chowamy się w szatni. - klepnęła mnie w łokieć.
- Chyba ty się chowasz. - ja i tak nic nie widziałam więc.
Lekcje mijały i mijały. Jak wieczność. Ostatnia lekcja w-f. Razem z Margaret poszłyśmy sobie coś zjeść. W poniedziałki kończyłyśmy o tej samej porze.
Usiadłyśmy w restauracji i zaczęłyśmy rozmawiać.
- Niedługo koniec roku szkolnego. Jakieś party hard ? - najwidoczniej się uśmiechała.
- Możemy, a.. Dobra nic. - odpowiedziałam. - Obiecasz mi coś?
- Okej.. - odpowiedziała.
- Po mojej operacji.. No wiesz.. Chce zobaczyć najpierw was.. Ciebie i dziewczyny.- Położyłam ręce na stoliku i przejeżdżałam palcami po moich bliznach i tatuażu. Tak bliznach.. Cięłam się .. Bo nieraz miałam dość tego życia. Co z niego mam? Że nie widzę, nic nie widzę. Przyjaciółki mam, no ale .. Ale nie wiem. Każdego dnia chodzę smutna, nieraz nie da się ze mną porozmawiać. Jak dzisiaj. Moja inspiracją była Demi Lovato, razem z dziewczynami oglą.. Oglądały one i mi mówiły no więc Stay Strong. Zrobiłam sobie identyczny tatuaż jak ona.
- Dla Ciebie wszystko i wtedy Party Hard numer dwa. Twoje urodziny  świętujemy udaną operację ! - najwyraźniej się cieszyła.
- Jak operacja się uda. - zrobiłam dziwny grymas na twarzy.
- Uda się. - złapała mnie za rękę. - Uśmiecham się do Ciebie .. Przekonując że będzie dobrze i będzie.
           Było już późno. Dwudziesta, no nie aż tak późno. Siedziałam na balkonie opierając się o barierkę i słuchając What Makes You Beautiful. One Direction.. Też byłam ich fanką. Siedziałam i się wczułam. Niedługo miały być w Londynie przesłuchania do X-Factor. Chciałam iść.. Ale nie miałam czym, nie wiem czy bym się dostała. To krępujące...
Poczułam że ktoś łapie mnie za ramię.
- Kto ty? - ściągnęłam słuchawki i odwróciłam się w stronę tego kogoś. - Mike!? - zapytałam.
- Tak. Słuchaj musimy porozmawiać.
- Dajesz.. - usiadłam z powrotem.
- Jest taka sprawa.. W Londynie znalazłem pracę, bardzo dobrą pracę. A wiesz że dużo nam nie brakuje do twojej operacji, więc.. W każdym razie chcę się tam przeprowadzić. Mam nadzieję że nie masz nic przeciwko?
- A..Ale ja ma.. No ale mam tu zostawić przyjaciół ? - ale nie.. Jean miała jechać na studia do Londynu.
- Pogadamy jutro. - pocałował mnie w czoło i poszedł.
            Następnego dnia, trzecia lekcja.
- Jean? - szturchnęłam ją gdy siedziałyśmy na angielskim. - Jedziesz na studia do Londynu? - spytałam niepewnie.
- Taak. Przejdź do rzeczy.. - ciągnęła.
- Bo ja się przeprowadzam do Londynu.
- Oci.. - krzyknęła prawie na całą klasę, ale spojrzała się na panią i prawdopodobnie jak to ona uśmiechnęła sie do nauczycielki. - Zostawisz tutaj dziewczyny ?
- No właśnie w tym problem.. - skrzywiłam się. - Bo Mike ma mieć lepszą robotę i na operację szybciej zarobi. - chciałam się w tym momencie momentalnie poryczeć. Bałam się i to bardzo. No ale raz się żyje.
- A kiedy jedziecie ? - zapytała.
- Jeszcze nie wiem..
   Po skończonych lekcjach wróciłam zmęczona do domu. Złapałam laskę żeby się na schodach nie wywalić, poszłam na górę.

Nie mogłam się powstrzymać :).
Nie podoba mi się zbytnio ten rozdział, nudny jest, tak jak życie Hayley. No ale.. Żyje się dalej.
Szczerze no humoru nie miałam pisząc go, podoba mi się tak 50% ze  100%, tak więc drugie 50%. Na Nie.
Moja kol. założyła bloga, to jej pierwszy. Zapraszam:
http://my-life-my-xx-choices.blogspot.com/

Czytasz- Komentujesz.x @Lizzoox

Bohaterowie

Hayley Beth - zwyczajna osiemnastolatka. Ma te same marzenia, lecz jest niewidoma.
Interesuje się muzyką. Śpiewa, gra na gitarze i czasami komponuje. Ma tatuaż na oby dwóch nadgarstkach.
Z nią da się dogadać, zależy jaki ma dzień. Czasem jest przybita i nie da rady. Czasem jest wesoła jakby nigdy nic. Jak każdy inny ma swoich idoli, jak każdy ma swoje życie..

Mike Beth - dwudziestolatek, brat Hayley.  Ma podobne zainteresowania do siostry.

Blair Cast - dziewiętnastolatka, zainteresowania ma takie jak Hayley. Oprócz tego że komponuje.
Ma świetny głos i talent, wielki talent ! Ma tatuaże na rękach.

Jeanette Blue - Wysoka brunetka, zielono-niebieskie oczy, ciemna karnacja.Tatuaże: jest ich trochę, ale bez przesady.Ma delikatnie podkręcane włosy.Uwielbia sztukę,
 gra na pianinie, zatapia się w muzyce Birdy.Sama projektuje ubrania.Robi zdjęcia. Ma dziewiętnaście lat.

 Margaret Foster - pisanie piosenek, nagrywanie zabawnych filmików  szare oczy, głównie otwarta na świat, ale sekrety mówi tylko swoim przyjaciółkom, jara się Tanner'em Patrick'iem. Dziewiętnastolatka.

Chłopcy z One Direction- ale ich to już znacie..

I inni...

Mam napisany pierwszy rozdział ! Nie podoba mi się i muszę go zmienić, ale niedługo się pojawi.

czwartek, 31 maja 2012

prolog

Każdy ma inny świat.. Mój ma dużą różnicę od innych. Niektórzy cierpią tak samo jak ja. Czemu? 2006-2007 r. - sylwester. " Miałam wtedy dwanaście lat ( w 2006 oczywiście, bo w 2007 już trzynaście). Razem z bratem o dwa lata starszym zostaliśmy sami w domu, gdy rodzice byli na jakiejś balandze. Mało się nami opiekowali czy zajmowali.. Wybiła północ, siedziałam przy oknie patrząc na fajerwerki, brat siedział w ogrodzie i robił to samo co ja. W pewnym momencie jedna  fajerwerka uderzyła w nasz dom. Dom stanął w ogniu, a ja byłam w środku. Mike ( mój brat) wyciągnął mnie ze środka. " Od tamtego dnia nie widzę nic poza moją wyobraźnią. Od tamtego dnia nie mam rodziców... Gdy dowiedzieli się o pożarze, ruszyli z tej całej imprezy trochę wypici... Wpadli w poślizg i rozbili się.. - przetarłam łzę spływającą po poliku. - Zawsze gdy to wspominam, gdy wspominam ten dzień.. Płaczę. Od tamtego czasu mieszkamy z dziadkami. Mam dobrego brata i przyjaciółki Jeanette, Blair i Margaret, które zawsze są przy mnie. Mieszkamy w Anglii, a dokładniej to w Chelmsford.
Niektórzy mają szczęście, niektórzy nie.. Takie życie..

---------------------------------------------------------
Strasznie mi się podoba ten pomysł, a wam ?
Bohaterzy niedługo xD
Jestem zachwycona prologiem, pierwszy raz chyba.
Podoba się? Skomentuj śmiało ! Mogę Cię informować, twitter, facebook.. Coś jeszcze?..
Pisz na co ! Nie krępuj się !
@Lizzoox